Jeżdżę więc jestem

Demonstruję ewolucje

Demonstrowałem z upodobaniem śmig. Przez całe lata doskonaliłem ten styl jazdy. A wzorce czerpałem (jak większość polskich instruktorów) od austriackich narciarzy. Wprowadzili oni technikę bazującą na kontr-rotacji i „grze nóg”. Zapatrzony w tych alpejczyków starałem się jeździć pięknie, elegancko. Kiedy nadeszła nowa era – carving i wprowadzono frontalny sposób jazdy na mocno taliowanych nartach (szeroko i na krawędziach), musiałem opanować nową technikę na tyle, aby skutecznie przejeżdżać swoje slalomy na współczynniki, niezbędne do prowadzenia kursów kadrowych. Jednak śmig pozostał moją ulubioną ewolucją aż do zakończenia kariery instruktora wykładowcy. Zapraszam do obejrzenia pokazu śmigu w moim wykonaniu (i innych ewolucji). Filmy realizowałem samodzielnie. Kamerę ustawiałem na statywie, naciskałem spust i po prostu zjeżdżałem z góry (autofilmowanie).

Mój sposób na życie

Archiwalne wideo ukazuje moje duże i małe wyprawy rowerowe (byłem aktywnym instruktorem i stosowałem między innymi jazdę na rowerze jako trening uzupełniający). Od maja do października nieustannie w drodze… Podróże po Polsce i Europie, jednodniowe wycieczki i spacery po Kotlinie Jeleniogórskiej i Sudetach Zachodnich…Teraz jestem wykładowcą w stanie spoczynku (na emeryturze) i rowerem nie mogę jeździć tak intensywnie jak kiedyś, ze względu na wieńcówkę. Ale zostały wspaniałe wspomnienia i utrwalone na zdjęciach i taśmie filmowej, relacje z wyjazdów narciarskich i rowerowych. Ten film stanowi swoisty kalejdoskop wydarzeń z mojego życia.

Narciarska przygoda

Narciarstwo zjazdowe jest jednym z najpopularniejszych sportów zimowych. Jazda na nartach to czysta przyjemność. Będąc w górach odpoczywamy, napawamy się pięknymi widokami. Narciarstwo to zabawa dostarczająca odrobinę adrenaliny. Dla większości z nas stanowi hobby, może stać się również stylem życia. Niektórzy uczą się, trenują slalom i kończą kursy kadrowe uprawniające do pełnienia funkcji instruktora. Mając w rękach legitymację i odznakę dorabiają podczas studiów lub do pensji. Tak było i ze mną. Początkowo „deski” traktowałem jako przygodę, odskocznię od szarej codzienności, narciarstwo było moim drugim zajęciem. Szybko jednak stało się całym życiem.

W 1985 roku przeszedłem na pełny etat. W Szkole Narciarskiej i Sudeckim Klubie Sportowym Aesculap pełniłem funkcję trenera narciarstwa i szkoliłem grupy sportowe. A od roku 1996 (po obronie pracy kandydata do stopnia funkcyjnego Instruktora Wykładowcy i wcześniejszego zaliczenia egzaminów z jazdy stylowej i sportowej) pracowałem jako Kierownik Wyszkolenia i prowadziłem kursy kadrowe na stopnie demonstratora, kwalifikacyjne i stopnie pomocnika instruktora PZN. Ważną częścią mojej pracy w górach były Kursokonferencje Instruktorów Wykładowców i Asystentów, organizowane przez Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa w różnych miejscach w Tatrach i Alpach. Szkoliłem się tam (i wykonywałem zadania na rzecz Aesculapa), a w wolnych chwilach uwieczniałem zajęcia profesorów narciarstwa. Ulotne chwile, które się już nigdy nie powtórzą…