Stanisław Rażniewski – o mikrostacji

Przedstawiam film – rozmowę z moim Tatą, Stanisławem Rażniewskim
(instruktorem wykładowcą, pedagogiem i jednym z filarów środowiska narciarskiego Karkonoszy), zarejestrowaną w jednym z ostatnich wywiadów, jakich udzielił – z myślą o mojej stronie internetowej oraz sympatykach Łysej Góry.

Rozmowa powstała w szczególnym momencie – w obliczu bardzo trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap, dotknięte skutkami katastrofalnych zim w latach 2007–2008. Mikrostacja Sportów Zimowych i Letnich Łysa Góra w Dziwiszowie, położona na wysokości zaledwie 680 m n.p.m., boleśnie odczuła skutki braku śniegu i gwałtownie zmieniającego się klimatu.

Mój Tata opowiada w tym filmie o idei mikrostacji – stworzonej przez społeczność Szkoły Narciarskiej Aesculap przede wszystkim z myślą o dzieciach i młodzieży: aby mogły uczyć się, szkolić i wypoczywać blisko domu, bez konieczności dalekich wyjazdów. Łysa Góra była i przez lata pozostawała miejscem powszechnie dostępnym – ważnym także dla mieszkańców Jeleniej Góry oraz okolicznych miejscowości, w szczególności Dziwiszowa i Chrośnicy.

W swojej wypowiedzi Tata mówi o Łysej Górze jako o prawdziwej „żywicielce” pokoleń instruktorów, trenerów i pracowników mikrostacji – miejscu, które dawało zatrudnienie, sens pracy i poczucie wspólnoty. Podkreśla jej ogromną rolę społeczną: jako przestrzeni codziennego wypoczynku jeleniogórzan, ale też jako miejsca wychowania dzieci i młodzieży „przez góry – dla gór”, w duchu odpowiedzialności, ruchu i kontaktu z naturą.

Istotnym wątkiem rozmowy jest także konieczność współpracy z samorządami. Tata mówi wprost o moralnym obowiązku władz lokalnych, by wspierać takie inicjatywy – nie jako koszt, lecz jako inwestycję w życie mieszkańców Gminy Jeżów Sudecki i całego regionu: w edukację, zdrowie, lokalną tożsamość i krajobraz kulturowy.

Ten wywiad jest również zapisem emocji. W obliczu kolejnych nieudanych sezonów mój Tata był wyraźnie poruszony i głęboko przeżywał narastające trudności. W tamtym czasie – szerzej ujmując: w latach 2006–2009 – wciąż tliła się w nim nadzieja, że katastrofalne zimy są jedynie chwilowym załamaniem, przejściową anomalią. Dziś wiemy, że tak nie było. Zmiany klimatyczne okazały się trwałe i bezlitosne.

Tata żył długo. Czasem myślę, że być może dobrze, iż nie musiał oglądać finału tej historii – tego, co stało się później.

Ten film pozostaje świadectwem epoki, idei i człowieka, który wierzył, że nawet mała mikrostacja może mieć wielkie znaczenie dla regionu i ludzi, którzy z nią związali swoje życie.

Powrót na górę