· ·

Miasto Jelenia Góra

Fotografuję moje miasto. Od lat obiektem mojego zainteresowania są jeleniogórskie kamieniczki i starówka — jej rytm, faktura, światło. Fotografuję pejzaż Jeleniej Góry niemal o każdej porze dnia i roku: pod…

Fotografuję moje miasto.

Od lat obiektem mojego zainteresowania są jeleniogórskie kamieniczki i starówka — jej rytm, faktura, światło. Fotografuję pejzaż Jeleniej Góry niemal o każdej porze dnia i roku: pod słońce i ze słońcem za plecami, w zbliżeniach i szerokich planach, z górami uchwyconymi teleobiektywem, które potrafią nagle „przybliżyć się” do miasta i stać się jego naturalnym tłem.

Człowiek rzadko bywa u mnie tematem pierwszoplanowym. Jeśli już się pojawia, to raczej jako sztafaż — element uzupełniający, podkreślający skalę przestrzeni, jej głębię. Małe sylwetki przechodniów wypełniające duże kadry, ruch wpisany w architekturę, życie dopisane do miejskiego pejzażu.

Niejednokrotnie rodziły się w mojej głowie konkretne obrazy. Wychodziłem z domu z aparatem z myślą, że uwiecznię ludzi na deptakach — w otoczeniu kamienic, kawiarni, rozmów, codziennego gwaru. Trzeba wiedzieć, kiedy miasto naprawdę oddycha: o jakiej porze, w jakim świetle, przy jakim natężeniu ruchu. Wtedy aparat (a często także kamera filmowa) ląduje na statywie, a ja czekam. Na moment. Na ruch przed obiektywem. Dosłownie.

I wtedy Jelenia Góra zaczyna tętnić życiem w moim kadrze.

Oczywiście takie obrazy nie powstają o szóstej rano, podczas trzaskającego mrozu, ulewnego deszczu czy upału, gdy wszyscy kryjemy się w chłodnych mieszkaniach. Fotografia — zwłaszcza miejska — wymaga cierpliwości i wyboru chwili. To nie zapis wszystkiego, lecz świadome wyłuskanie tego, co istotne.

Ten tekst i te zdjęcia dedykuję miłośnikom Jeleniej Góry.
Ale są one również odpowiedzią na głosy malkontentów, trolli i hejterów, którzy z uporem komentują w mediach społecznościowych: „pustki”, „wymarłe miasto”, „beznadzieja”, „Jelenia-dziura”, „puste ulice”.

Nie mnie oceniać cudze opinie.

Ja fotografuję ku pokrzepieniu serc. Widzę ludzi. Widzę piękne miasto. Widzę miejsce, w którym żyję od dzieciństwa. Podziwiam ten zakątek Dolnego Śląska i kocham go bezgranicznie — jak każdy, kto się tutaj urodził i kto naprawdę patrzy.

Powrót na górę