Opowieść o obrazie, pamięci i wyobraźni – materiał czysto relaksacyjny 🙂
Dzisiejsza praca zaczęła się bardzo prosto.
Były dwa zdjęcia i była wizja.
Jedno zdjęcie przedstawiało mnie – narciarza w pozycji zjazdowej, uchwyconego w ruchu na stoku w Kluszkowcach. Drugie było krajobrazem wysokich gór – alpejskim lodowcem, przestrzenią, w której kiedyś spędziłem wiele czasu, jeżdżąc na nartach. Brakowało tylko jednego kadru: mnie na tle Alp. Zdjęcia, którego nikt wtedy nie zrobił.
Napisałem więc:
„Zadanie: montaż składający się z dwóch zdjęć. Poproszę Cię…”
Dałem materiał, opisałem trudności (inne nachylenie stoku, kierunek jazdy), podzieliłem się wizją: żeby było autentycznie, dynamicznie, z klimatem Alp, z lekko pofantazjowanym śniegiem spod nart, z przestrzenią, która oddycha.


Resztę zrobiła sztuczna inteligencja.
AI nie „wymyśliła” mnie na nowo.
Ona posłuchała, zrozumiała kontekst i złożyła obraz tak, jak mógłby wyglądać naprawdę. Efektem jest grafika-montaż, który niewiele odbiega od rzeczywistości – bo ja naprawdę tam jeździłem. Różnica polega tylko na tym, że dziś zdrowie nie pozwala już być na lodowcu fizycznie.
Ale narciarskie życie… ono się nie skończyło.
Ono trwa dalej – w głowie, w pamięci, w wyobraźni.
Dzięki zdjęciom, technikom audiowizualnym i możliwościom obróbki obrazu z użyciem AI mogę wracać w góry, kiedy tylko zechcę. Mogę znów zobaczyć siebie w ruchu, w skupieniu, w tym charakterystycznym alpejskim spokoju, który zawsze był dla mnie czymś więcej niż sportem.

Kiedy zobaczyłem gotowy obraz, napisałem po prostu:
„Jesteś niesamowity! Wspaniale. To wszystko na razie 🙂 Dziękuję”
I to właściwie wystarczyło.
Bo teraz mogę powiedzieć moim przyjaciołom:
Zobaczcie – to są dwa Michały, którzy jadą.
Ten sam człowiek:
– jeden w Kluszkowcach,
– drugi w Passo Tonale.
Ten sam ruch, ta sama radość, ta sama pamięć ciała.
Jakież to relaksujące i przyjemne tak to widzieć.
I właśnie to jest piękne.
Naprawdę piękne.
