Miesiąc: styczeń 2026
Miasto Jelenia Góra
Fotografuję moje miasto. Od lat obiektem mojego zainteresowania są jeleniogórskie kamieniczki i starówka — jej rytm, faktura, światło. Fotografuję pejzaż Jeleniej Góry niemal o każdej porze dnia i roku: pod słońce i ze słońcem za plecami, w zbliżeniach i szerokich planach, z górami uchwyconymi teleobiektywem, które potrafią nagle „przybliżyć się” do miasta i stać się
Ulica Długa – wtedy i dziś
Jelenia Góra. Wrzesień 1987 Fotografia archiwalna została wykonana przeze mnie w 1987 roku – jako zwykłego przechodnia, mieszkańca Jeleniej Góry, który znalazł się w tym miejscu z aparatem fotograficznym. Nie powstała ona z myślą o dokumentowaniu przyczyn katastrofy ani jako materiał badawczy. Jest zapisem chwili, obrazu, który wtedy zobaczyłem i który pozostał w pamięci oraz
Sen o śniegu
Miałem sen.Widziałem śnieg. Widziałem trasy równe jak stół.Patrzyłem na Kaprun z wysokości lodowca i patrzyłem w dal.Byłem bezgranicznie szczęśliwy. Czułem się wolny od trosk.Wszędzie było biało.Biało, biało, biało.Tu zawsze jest śnieg. Jadę kolejką na szczyt.Jadę jak chcę i kiedy chcę.Patrzę na alpejskie szczyty – ostatni raz, tak mi się śni.I trochę żałuję, że to ostatni
Ocalić od zapomnienia
Są miejsca, do których nie trzeba daleko jechać. Wystarczy wyjść z domu. Zatrzymać się na chwilę. Spojrzeć uważnie. Mieszkam w Jeleniej Górze. To stąd od lat wyruszam w drogę — czasem długą, czasem bardzo krótką. Zawsze z aparatem. Często z kamerą. Bo obraz potrafi zatrzymać czas. Obrazy zostały znalezione w drodze. Słowa przyszły później. Zdjęcia,
Dwa Michały na stoku
Opowieść o obrazie, pamięci i wyobraźni – materiał czysto relaksacyjny 🙂 Dzisiejsza praca zaczęła się bardzo prosto.Były dwa zdjęcia i była wizja. Jedno zdjęcie przedstawiało mnie – narciarza w pozycji zjazdowej, uchwyconego w ruchu na stoku w Kluszkowcach. Drugie było krajobrazem wysokich gór – alpejskim lodowcem, przestrzenią, w której kiedyś spędziłem wiele czasu, jeżdżąc na
Co dzieje się na ulicach Lwowa
Niepokój, którego nie potrafię zignorować. Z przerażeniem patrzę na to, co dzieje się na ulicach Lwowa. Ostatnie obrazy, na które trafiłem, głęboko mną wstrząsnęły. Widok tłumów młodych ludzi świętujących urodziny Stefana Bandery – postaci historycznej odpowiedzialnej za zbrodnie na ludności cywilnej, w tym kobietach i dzieciach – budzi we mnie nie tylko sprzeciw, ale autentyczny






